Artykuły‎ > ‎

Tensegrity - droga wojownika

TENSEGRITY   
DROGA WOJOWNIKA    
   
Poszukiwacze wolności mają do wyboru wiele dróg. Jedną z nich jest tensegrity. To wiedza przekazywana od 27 pokoleń przez tolteckich szamanów. Do nas trafiła w latach 60. poprzez książki Carlosa Castanedy.    
   
Dziś tensegrity propagują uczniowie Castanedy. U nich właśnie zgłębia tajniki tej wiedzy Dawid Rzepecki, by potem zaszczepiać ją na rodzimym gruncie. Na prowadzonych przez niego ostatnio warsztatach w Trójmieście stawiła się liczna grupa uczestników. Przekrój wiekowy zgromadzonych dawał świadectwo temu, że tensegrity nie stawia żadnych barier. Co więcej, jest w stanie przełamywać stereotypy. I właśnie o to w nim chodzi, o przekraczanie schematów - w myśleniu, postrzeganiu, rozumieniu - w celu uzyskania wewnętrznej wolności.    
   
W okowach nawyków    
   
Z punktu widzenia tolteckiej wiedzy nie jesteśmy istotami wolnymi. Nasza struktura psychofizyczna jest zdominowana przez istoty zwane latawcami (osoby obdarzone darem jasnowidzenia opisują je jako energie wibrujące na podobieństwo łopocących latawców). Istoty te ograniczają nas i robią wszystko, abyśmy nie wykorzystywali w pełni swoich możliwości. Wyzwalają w nas nadmierne emocje, ponieważ karmią się towarzyszącą emocjom energią. Wikłają nas w przyzwyczajenia i nawyki, by sprawować nad nami kontrolę. Istnieje jednak sposób na pozbycie się tych pasożytów. Należy zrezygnować z nawykowych działań, a wówczas obca instalacja nas opuści.    
- Powinniśmy uważnie słuchać swojego ciała - mówi Dawid Rzepecki. - Jeśli chce się poruszać w dziwny sposób, pozwólmy mu. Zobaczmy, do czego to prowadzi. Warto zacząć od obserwacji siebie, a potem pracować z nawykowymi zachowaniami. Zwróćmy uwagę, jak chodzimy, jak siedzimy, jak myślimy, jakie mamy poglądy. Możemy spróbować to zanegować: co by się stało, gdybym inaczej usiadł, inaczej zjadł? Jeśli nasze ciało ma ochotę poruszać się w sposób oddalony od schematu, podporządkujmy się temu. Zacznijmy, na przykład, w inny sposób ruszać ręką, z tego ruchu wypłynie pewnego rodzaju energia, która dla nas może być furtką do wolności ciała. Obserwujmy nasze ciało w sytuacjach, kiedy czujemy się źle, i spróbujmy zmienić przybieraną wówczas pozycję.    
   
Kroki mocy    
   
Na warsztatach tensegrity proponuje się zestaw ćwiczeń zwany krokami mocy. Mają one pomóc w dotarciu do nieużywanych zwykle zasobów energetycznych i ich pełnego wykorzystania.    
- Taka dodatkowa energia jest jak trampolina, z której możemy się odbić ku niestereotypowemu postrzeganiu rzeczywistości - tłumaczy Dawid Rzepecki.    
- Dzięki krokom mocy rewitalizujemy się, poszerzamy świadomość i osiągamy zdolność spontanicznego reagowania.    
- Wykonując kroki mocy, po opanowaniu spazmatycznego śmiechu, czułam się odprężona i wolna od wszelkich, ograniczających mnie do tej pory, zahamowań - mówi jedna z uczestniczek warsztatów.    
Tensegrity to jednak nie tylko ćwiczenia fizyczne. Na technikę tę składa się szereg elementów, które pozwalają zdrowiej żyć: medytacja, praca ze świadomością śmierci, świadomym śnieniem.    
- Rozmowa o śmierci i analizowanie wykonanego wcześniej rysunku pozwoliły mi dostrzec rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia lub nie chciałam o nich wiedzieć. Po zajęciach rozpierała mnie miłość i poczucie szczęścia.    
- Celem tego wszystkiego jest otwarcie się na wolność. Rzecz w tym, by pod warstwą schematycznego myślenia odnaleźć siebie - mówi Dawid Rzepecki. - Mnie osobiście tensegrity pozwoliło odkryć, że wszystko jest przesycone mocą, wiarą i siłą. To było jak przerwanie tamy; wylał się potok energii, który pochłonął całe moje życie. Odkąd moje ciało zaczęło pokazywać mi, że ono również się liczy, jestem w szczytowej formie fizycznej.    
   
Alternatywa dla narkotyków    
   
Poszukiwanie własnej tożsamości jest szczególnie ważne w wieku młodzieńczym. Młodzi czują dużą potrzebę ekspresji i wyzwolenia się od wyniesionych z domu stereotypów. Próbują to osiągnąć, na przykład biorąc narkotyki. Może dlatego, że nie wiedzą o istnieniu innych metod podkreślania swojej indywidualności. Szamani starożytnego Meksyku oferują nam szereg technik umożliwiających rozwój osobisty bez korzystania ze środków odurzających. Młodzi poszukiwacze wolności mogą poznać wspomniane metody na warsztatach o nazwie \"Alternatywa dla narkotyków\". Są one organizowane przez Centrum Psychoedukacji Przemiany, którego założycielem jest Dawid Rzepecki. Centrum zajmuje się również psychoedukacją w szkołach. Podejmuje problematykę sekt i przysposobienia do życia w rodzinie. Współpracuje z organizacjami wspierającymi rozwój osobowy człowieka.    
Bazą dla warsztatów \"Alternatywa dla narkotyków\" jest tensegrity. Warsztaty te cieszą się dużym powodzeniem.    
- Proponujemy młodym: chcesz posmakować wolności, pracuj nad ciałem i świadomością - mówi Dawid Rzepecki. - Możesz zmierzyć się z własnym losem, wziąć odpowiedzialność za swoje życie i odkryć prawdę o sobie albo pozostać w świecie złudzeń i w więzieniu nawyków. To ty wybierasz, którą drogą pójdziesz.    
   
Carlos Castaneda    
   
Castaneda to postać-legenda. Jego książki były pozycjami obowiązkowymi w bibliotekach \"dzieci kwiatów\" i tych wszystkich, którzy interesują się szamanizmem. Studiował antropologię w Los Angeles. Jeszcze jako student kilka razy wyprawiał się do Indian z plemienia Yaqui na pustynię Sonora w Meksyku, w celu zdobycia informacji o używanych przez nich roślinach leczniczych. Podczas jednej z wypraw poznał Juana Matusa, szamana świetnie obeznanego z działaniem roślin leczniczych i halucynogennych. Został jego uczniem. Na podstawie przekazów czarownika powstała książka \"Nauki don Juana\". Była to jednocześnie praca doktorska Castanedy, o której zrobiło się głośno w świecie naukowym. Potem powstawały kolejne książki. W coraz mniejszym stopniu dotyczyły one jednak działania roślin halucynogennych. Castaneda bardziej skupił się w nich na innych technikach docierania do niezwykłych stanów świadomości. Zajął się między innymi krokami mocy i świadomym śnieniem, pozwalającymi przeżywać świat nie poprzez zaszczepiony w dzieciństwie zdrowy rozsądek, lecz w sposób bezpośredni. Bomba wybuchła, kiedy środowisko antropologów, zainteresowanych pracami Castanedy, zarzuciło mu nierzetelność i oszustwo. Uznano, że wszystko, o czym on pisał, było wyssane z palca, że don Juan był postacią fikcyjną. Ostatecznie odebrano Castanedzie tytuł doktorski. Zwolennicy Castanedy nigdy jednak w zarzuty, jakie mu postawiono, nie uwierzyli. Podkreślali, że nauki zawarte na kartach jego książek, są spójne; że świat w nich opisany jest wyjątkowo złożony. Niektórzy mówią i tak: może i don Juan nie istniał, ale jeśli tak, to znaczy, że Castaneda sam musiał być wielkim czarownikiem!  
  
Tekst i zdjęcia: Dorota Szlendak    

Comments