Archiwum‎ > ‎

27 grudnia



    26 grudnia 1918 roku władze niemieckie starały się zrobić wszystko, aby droga Ignacego Paderewskiego z Gdańska do Warszawy biegła prosto, jednak determinacja samego Paderewskiego była zbyt wielka. Kiedy zamiast w Toruniu pojawił się on w Bydgoszczy Poznaniacy już byli pewni co się wydarzy. Mimo nocy, na ulice wylegli rozradowani, nieuzbrojeni ludzie z polskimi, brytyjskimi i francuskimi chorągiewkami. Pociąg ledwie wyruszył z Gniezna, a już tysiączny tłum skierował się ze Starego Rynku w kierunku dworca. Niemcy spodziewali się demonstracji, ale zaskoczyła ich liczba uczestników i obecność alianckich barw. Wahali się: interweniować siłą, czy poczekać na dalszy rozwój wypadków. Postanowili doraźnie pozbawić prądu okolice dworca. I tu, nie wiadomo skąd, w rękach demonstrantów pojawiły się pochodnie. Atmosfera stała się podniosła, niemal magiczna. Wieczorem na poznański dworzec wtoczył się pociąg. Wiwatujący tłum powitał muzyka i polityka, który mimo sprzeciwu władz pruskich wysiadł z pociągu i udał się do hotelu Bazar. Teraz wypadki potoczyły się już szybko. Z rana Niemcy uformowali kontr pochód, który zmierzał, jak się mogło zdawać, pod hotel Bazar. Dochodziło do bójek i aktów wandalizmu. Polscy demonstranci w obawie o życie przyszłego premiera i ministra spraw zagranicznych odpowiedzieli siłą. Stali się nagle powstańcami. A byli wśród nich mieszkańcy Ziemi Gostyńskiej: Marian Węclewicz zdobywał wraz z Władysławem Koniecznym i oddziałem Śniegoskiego gmach Prezydium Policji, dworzec główny wraz z Wojciechem Kosińskim oraz lotnisko Ławicę.

Idea powstania padła na podatny grunt. Ruszyła cała Wielkopolska. Mimo, że uformowany w okolicach Gostynia front leszczyński nie był areną głównych działań zbrojnych, jednak w walkach zaczepnych absorbował spore siły wroga, a dochodzące stąd wiadomości o zdobywaniu kolejnych miejscowości bez walki podnosiły morale powstańców i przekonanie o zbliżającym się zwycięstwie. A wszystko zaczęło się już 29 grudnia 1918 r., jak piszą na str. 103 Zdzisław Grot i Antoni Czubański w swojej książce „Powstanie Wielkopolskie 19181-1919”, kiedy to Powiatowa Rada Ludowa pod przewodnictwem księdza Stanisława Grzędy przejęła z rąk Niemców władzę w Gostyniu . Cztery dni później, spotkali się politycy z regionu gostyńskiego w osobach: Edward Potworowski, Józef Gomerski, Franciszek Polaszek, Kalikst Jankiewicz, Wacław Kotecki, Władysław Jurkowski, Marcinem Talarczakiem oraz Leonem Włodarczakiem, Wacław Sobecki, ogłosili stan wojenny w powiecie, a kierownictwo wojskowe przekazano ppor. Bernardowi Śliwińskiemu.

Już na drugi dzień, 7 stycznia, na placu przy Strzelnicy zebrało się kilkuset ochotników. Uformowano batalion, w skład którego wchodziła kompania gostyńska Stefana Eitnera, kompania piaskowa Wacława Sobeckiego i kompania mieszana Leona Włodarczaka. Wczesnym popołudniem wszystkie kompanie w czterdziestu powodach odjechały do Ponieca, gdzie tamtejszy batalion zajmował właśnie Pawłowice. W kolejnych dniach utworzył się front na linii łamanej od Sowina do Kąkolewa, gdzie poszczególne miejscowości zdobyta przez Polaków przechodziły w ręce niemieckie, żeby znów dostać się w obszar kontrolowany przez powstańców. Były to między innymi Kąkolewo, Waszkowo i Gościejewice. 16 stycznia 1919 roku głównodowodzący powstaniem gen. Józef Dowbor Muśnicki swoim pierwszym rozkazem operacyjnym zatwierdził istnienie czterech frontów: Zachodniego, Południowego, Północnego oraz Południowo – Zachodniego – utrzymywanego przez Grupę „Leszno”.

Do połowy stycznia cała niemal Wielkopolska znajdowała się już w rękach powstańców, ale nadal znajdowała się oficjalnie w rękach Rzeszy. 16 lutego 1919 roku
w Trewirze podpisano rozejm i wytyczono linię demarkacyjną, na której dalej dochodziło do działań zaczepnych i starć, nierzadko z użyciem ciężkiej broni. Całkowitą niepodległość Wielkopolsce i włączenie jej do Polski przyniósł dopiero układ podpisany 28 czerwca 1919 r. w Wersalu.



Comments